Panther - pierwszy bój

 

Powrót do spisu

 

Strona główna

Pz Kpfw V Panther Ausf D – Pierwszy Bój

Wiele razy w historii techniki wojennej zdarzało się, że wprowadzenie do walki nowego typu sprzętu, charakteryzującego się znacznie większymi możliwościami niż ten starszej generacji, przechylało zdecydowanie szalę zwycięstwa w konkretnym starciu, czy nawet kampanii na stronę, która go zastosowała. Bywało jednak i tak, że mimo swych doskonałych charakterystyk - prędkości, siły ognia itp., a także pokładanych w nim nadziei, podczas swego bojowego debiutu niczym się nie wyróżnił, a jeśli wyróżnił się to w negatywnym tego słowa znaczeniu. Tak właśnie stało się podczas pierwszego starcia w którym wzięły udział czołgi Pz.Kpfw. V Panther - wozy które bezsprzecznie zaliczamy dziś do najlepszych w swej klasie wozów II wojny światowej.

Pierwsze wozy seryjne Pz.Kpfw. V Ausf. D zaczęły trafiać do jednostek już na przełomie stycznia i lutego 1943 r. Spośród jednostek liniowych otrzymały je najpierw 51. i 52. bataliony pancerne, utworzone odpowiednio na bazie II. batalionu 33. i I. batalionu 15. Pułków Pancernych. Liczyły one etatowo po 96 wozów. 

Już od samego początku eksploatacji nowych wozów w jednostkach zaczęły występować problemy techniczne. Silniki przegrzewały w wyniku awarii układu sterowania żaluzjami wlotów powietrza i zapalały się, częste były awarie pomp paliwowych, układu napędowego (przede wszystkim sprzęgieł bocznych), za mała była wytrzymałość kół napędowych, załogi zgłaszały także wiele innych, mniej poważnych niedociągnięć. Awarie wozów pierwszych serii produkcyjnych można jednak uznać za typowe problemy „wieku dziecięcego". Zapewne, gdyby wszystko odbywało się według ogólnie przyjętych zasad, produkcja Panther zostałaby wstrzymana i, po analizie usterek, wznowiona po uwzględnieniu niezbędnych poprawek. W przypadku Panthery produkcja była kontynuowana, tak aby zgodnie z rozkazem Hitlera w maju 1943 r. 250 nowych wozów było gotowych do wzięcia udziału w planowanej operacji zaczepnej na froncie wschodnim. Program modernizacji opracował Wa Pruf 6 pod koniec marca 1943 r. Zalecenia wdrożono w nowo produkowanych wozach, zaś wyprodukowane wcześniej skierowano na początku kwietnia do zakładów DEMAG w Falkensee celem wprowadzenia modyfikacji, do programu włączyły się także macierzyste zakłady MANa w Norymberdze. Zakres przeróbek był dosyć poważny - dużych zmian doznał układ paliwowy, układ chłodzenia silnika i wentylacji przedziału napędowego; poprawiono planetarne mechanizmy skrętu, hamulce, wzmocniono koła napędowe, zwiększono wytrzymałość zawieszenia ze względu na wzrost masy wozu, łącznie z wymianą wałków skrętnych i wzmocnieniem amortyzatorów. Wiele zmian dotyczyło poprawienia komfortu obsługi: m.in. umieszczenia mechanizmu otwierania włazu dowódcy i obrotu układu optycznego wieżyczki, możliwość zamontowania przyrządu obserwacyjnego TSR l w wieżyczce, instalacja układu przedmuchiwania lufy armaty, montaż osłon przeciwdziałających zranieniom załogi w fazie odrzutu armaty, wzmocnienie łoża celownika oraz zmiana rozlokowania wielu elementów wyposażenia wewnątrz wieży i przedziału bojowego.

Konieczność przeprowadzenia wyżej wymienionych prac spowodowała, że oba bataliony otrzymały etatową ilość wozów dopiero w drugiej połowie maja 1943 r., choć od lutego trwało szkolenie załóg z wykorzystaniem kilku wozów wczesnej produkcji oraz czołgów Pz.Kpfw. IV. Niestety, choć część defektów wyeliminowano, pozostałe nadal dawały o sobie znać -załogi znów narzekały na silniki, układ napędowy oraz częste uszkodzenia kół nośnych. Niezbędne było więc rozpoczęcie drugiego programu modyfikacji Panther, który tym razem zrealizowano siłami warsztatów jednostek w Grafenwohr i w Erlangen, poczynając od czerwca. Tym razem wymieniono m.in. popękane piasty kół jezdnych oraz łożyska, a same tarcze kół niektórych wozów wzmocniono dodatkowymi szesnastoma sworzniami (teraz było ich łącznie 32), dokonano dalszych przeróbek w przedziale napędowym, zdemontowano układy napędowe i przekazano je do poprawek producentowi, potem - po naprawie - powtórnie zamontowano, podobnie postąpiono z układami sterowania mechanika-kierowcy. Konieczność wprowadzenia dalszych zmian wymusiła przeniesienie rozpoczęcia operacji Zitadelle - bo taki kryptonim otrzymała - początkowo na 25 czerwca, a potem na 5 lipca.

Pododdziały otrzymały swe Pantery dopiero pod koniec czerwca - każdy batalion miał znów 96 wozów liniowych oraz po dwa wozy zabezpieczenia technicznego Bergepanther. Szybko zostały one wysłane koleją na front wschodni, gdzie miały odegrać - według planów niemieckiego dowództwa - zasadniczą rolę w operacji na łuku kurskim. Wraz z nimi wysłano także osiem wozów sztabu 39. Pułku Pancernego, dowodzonego przez majora von Laucherta, w skład którego weszły oba bataliony. Łącznie na front wschodni wyekspediowano 200 czołgów Panther Ausf.D, które dotarły w rejon koncentracji koło Moszczienoje 2-4 lipca 1943 r. 39. Pułk Pancerny został podporządkowany XLVIII. Korpusowi Pancernemu gen. von Knobelsdorfa i 5 lipca, w dniu rozpoczęcia operacji, przydzielony Dywizji Grenadierów Pancernych Grossdeutschland, która działać miała na kierunku obojańskim, około 40-50 km na płd-zach. od Kurska.

Wówczas też utworzono tymczasowy twór w postaci 10. Brygady Pancernej, dowodzonej przez płk. Deckera, a w zasadzie tylko jej sztabu (Brigade-Stab 10), który miał koordynować działania 39. Pułku Panc. i pułku pancernego dywizji Grossdeutschland.

Od razu odnotowano pierwsze straty - dwa czołgi spaliły się doszczętnie już 3 lipca w wyniku pożarów silników podczas przemarszu ze stacji kolejowej na pozycje wyjściowe. Także wtedy odnotowano niski poziom wyszkolenia załóg i brak umiejętności współdziałania w ramach batalionu.

5 lipca o 8 rano 39. Pułk Pancerny i Pułk Pancerny Grossdeutschland mjr. von Strahwitza (132 czołgi, uzbrojony głównie w wozy Pz.IV, Pz.III, posiadający także kompanię Tygrysów) rozpoczęły siłą ponad 300 czołgów natarcie w kierunku wsi Bieriezowka. Tegoż dnia Pantery zniszczyły kilka wozów General Lee na dystansie ponad 2000 m, jeden został trafiony przez wóz d-cy brygady, płk. Deckera.

Potem jednak nastąpiła tragedia - przyczyną były błędy w dowodzeniu mjr. von Strahwitza, który odsłonił flankę 39. Pułku Pancernego. Panthery otrzymały ogień z boku, na dodatek zaś weszły na skraj pola minowego. Walki były zaciekłe - już 5 lipca wieczorem 51. batalion miał już tylko 22 sprawne Panthery. Później już Panthery nigdy nie weszły do walki w zwartym ugrupowaniu. W poszczególnych starciach działano siłą maksymalnie kompanii, co nie dawało już takiej przewagi taktycznej i umożliwiało łatwe odparcie ataków. Według stanu z 10 lipca cały pułk miał tylko 10 sprawnych wozów, 25 utracił bezpowrotnie, 65 wozów znajdowało się w naprawach, a dalszych 100 wymagało remontu (56 trafionych pociskami artylerii lub uszkodzonych przez miny, 44 uszkodzone z przyczyn technicznych). Następnego dnia, dzięki doskonałej pracy pododdziałów remontowych, które części otrzymywały drogą lotniczą z Niemiec, gotowych do walki było już 38 Panther. Możliwości służb technicznych pozwalały na wyremontowanie do 25 czołgów na dobę.

19 lipca gdy 39. Pułk Pancerny wyszedł z walki, w 51. batalionie były 33 sprawne wozy, 31 wozów utracono, a 32 wymagały remontu. 52. batalion miał 28 wozów w linii, 24 utracił, a 40 wymagało remontu, cztery dalsze odesłano wcześniej do Niemiec.

20 lipca z 200 Panter, które wyruszyły z Niemiec do Rosji sprawnych było 41, 85 dalszych znajdowało się w pułkowych warsztatach, 16 wymagało kapitalnego remontu w Niemczech, 56 Panther utracono bezpowrotnie w walce, zaś dwie w wyniku awarii przed rozpoczęciem działań. Pomimo uzupełnienia stanu 12 nowymi czołgami, do 11 sierpnia łączne straty wzrosły do 156 czołgów Pz.Kpfw. V.

Niemcy nie mogli być zadowoleni z bojowego debiutu swego najnowszego czołgu. Niemniej taki, a nie inny jego rezultat uzasadniano przede wszystkim niskim poziomem wyszkolenia załóg - co było naturalne biorąc pod uwagę kiedy pododdziały otrzymały nowy sprzęt; błędami we współdziałaniu taktycznym, co przeszkodziło pełnemu wyzyskaniu atutów nowego czołgu oraz oczywiście dużą awaryjnością, szczególnie w pierwszych dniach użycia na froncie (przyczynami usterek były tak błędy załóg zawinione niewielką praktyką, jak i defekty konstrukcyjne).

Dostrzegano jednak i mocne punkty Panthery. Za efektywny uznano pancerz czołowy - żadnego wozu nie utracono w wyniku penetracji czołowej płyty kadłuba, czy wieży. Gorzej było z pancerzem bocznym, którą przebijały pociski ppanc. kalibru 76 mm z odległości nawet ponad 1000 m, często wywołując detonację paliwa i amunicji, ale to była przypadłość wszystkich wozów, nie tylko niemieckich. Szczególnie uwidoczniło się to podczas prób przełamania głęboko urzutowanej obrony Sowietów, gdzie łatwo można było otrzymać trafienie z boku przy odsłoniętych flankach ugrupowania lub przy akcji nielicznych wozów. Słabymi punktami pancerza były włazy i luki, często przebijane przez pociski wroga. Duża była także liczba rykoszetów wywołanych trafieniem w krawędź luku. Także wybuchy na pancerzu i pod dnem wozu często prowadziły do deformacji pancerza całego czołgu i zaklinowania włazów załogi (stąd włazów nie zamykano, narażając się jednocześnie na rażenie odłamkami). Za niezbyt udaną, szczególnie jeśli czołg nie stał na płaskim terenie, uznano wieżyczkę dowódcy.

Armatę oceniono jako doskonałą, skutecznie zwalczała czołgi przeciwnika na dystansie 1500-2000 m, zanotowano także przypadek zniszczenia T-34 z odległości 3000 m. Według Niemców, do 10 lipca czołgom 39. Pułku Pancernego udało się zniszczyć 140 wozów sowieckich. Gorzej rzecz się miała z warunkami prowadzenia walki. Już po trzecim strzale wnętrze wieży było tak zadymione, że nie można było korzystać z celownika.

Z przebadanych przyczyn niesprawności technicznych, na pierwsze miejsce (statystyki z 10 lipca) wysunęły się defekty podwozia, układu paliwowego (pompy) i silnika (częste przegrzewanie się oraz pękanie wałów Kardana), poprawiła się sytuacja z układem napędowym, częste były za to awarie radiostacji.

Panthera w oczach Sowietów

Po rosyjskim kontrataku na kierunku biełgorodzkim w drugiej połowie lipca 1943 r., tereny na których operował 39. Pułk Pancerny dostały się w ręce Sowietów. Skierowano tam specjalną komisję NIBP GBTU KA (Nauczno Ispytatielnowo Bronietankowo Poligona Gławnowo Bronietankowo Uprawlenija Krasnoj Armii), kierowaną przez płk. Romanowa, której zadaniem było dokonanie oględzin Panther. Pomiędzy 20 a 28 lipca, w pasie 30x35 km dokonano oględzin 31 pozostawionych przez Niemców wraków. Spośród nich 22 stało się ofiarami artylerii kał. 45, 76,2 i 85 mm (trafienia w wieżę - 4, boki kadłuba- 13 i tył kadłuba-5), trzy wjechały na miny, jeden otrzymał trafienie 100 kg bombą lotniczą, jeden został unieruchomiony przez przeszkody terenowe, cztery wozy opuszczono ze względu na awarie.

Spośród wozów trafionych pociskami artyleryjskimi (58 trafień) aż 10 spaliło się – trafienie w przedział silnikowy zwykle kończyło się każdorazowo pożarem. W żadnym przypadku pancerz czołowy kadłuba nie został przebity (10 trafień), za to trafienia w boki kadłuba i wieżę w większości kończyły się jego przebiciem (47 trafień). Penetrowany był także pancerz czołowy wieży - jeden z wozów miał dwa przebicia 76 mm pociskami w rejonie celownika. Bezpośrednie trafienia pociskami 76 i 85 mm zrywały także wieżyczkę obserwacyjną dowódcy.

Jedna z mniej uszkodzonych Panther została poddana próbnemu ostrzałowi przez czołg T-34 uzbrojony w 76,2 mm armatę F-34. Strzelano z dystansu 100 m i odpalono 30 pocisków przeciwpancernych, z tego 20 do przedniej-górnej płyty kadłuba i 10 do przedniej-dolnej. Górna płyta nie została przebita ani razu - pociski zrykoszetowały, dolna została przebita jedynie jeden raz!

Później strzelano do nich także z armat 45 i 76 mm oraz haubicy 122 mm.Należy podkreślić, że Pantera wcale nie uzyskała zbyt wysokich ocen specjalistów sowieckich. Zresztą nie tylko ze względu na wrażliwość pancerza bocznego, ale także duży stopień technicznej komplikacji i wysoką awaryjność - jeden ze zdobycznych, sprawnych czołgów stanął z powodu defektu silnika już podczas pierwszych jazd bezpośrednio na polu boju. Efektem prób było opracowanie instrukcji, która mówiła o sposobach niszczenia nowych niemieckich czołgów przez typowe sowiecki środki ppanc. Tak więc 14,5 mm rusznice ppanc. mogły przebić przednią-dolną płytę kadłuba z odległości 100 m i mniejszej; pociski podkalibrowe 45 mm mogły razić Panterę ze wszystkich stron, z wyłączeniem czołowych płyt kadłuba; podobnie było z pociskami przeciwpancernymi 76,2 mm; dla armaty plot. 85 mm ograniczeń nie stawiano. Instrukcje stwierdzały też, że czołgi T-34 są wrażliwe na ogień armaty Panthery na dystansach 1500 m i mniej, już z rubieży 1500 m armata KwK 42 przebijała czołowe płyty kadłuba i wieży T-34.

W sierpniu i wrześniu Pantery pozostawione pod Kurskiem były przedmiotem badań kolejnych komisji, które zasadniczo potwierdziły wyniki prac komisji płk. Romanowa. Łącznie, z uwzględnieniem walk w sierpniu 1943 r., w rejonie Kurska znalazło się ponad 100 Panther porzuconych przez Niemców. Kilka wozów, uszkodzonych w niewielkim stopniu, zostało wywiezionych w celu przeprowadzenia ich szczegółowych prób. Spośród wozów badanych przez Romanowa, do Moskwy przewieziono czołg z nr. taktycznym 521, który ustawiony został na wystawie zdobycznego sprzętu w Centralnym Parku Kultury im. Gorkiego w Moskwie, inny - nr takt. 824 skierowano do biura konstrukcyjnego zakładów nr 100 w Czelabińsku. W sierpniu i wrześniu spod Kurska wywieziono co najmniej trzy kolejne, sprawne Panthery. Jedna z nich – nr takt. 732 trafiła na NIBP GBTU KA w Kubince, do Moskwy przekazano także wóz nr 425. Ciekawsze były losy Panthery nr 433, ten wóz także wywieziono spod Kurska. Po naprawach i dokompletowaniu został on drogą morską przetransportowany do Wielkiej Brytanii, gdzie poddano go testom w ośrodku w Bovington. Niestety, do dnia dzisiejszego nie zachowała się żadna Panthera zdobyta pod Kurskiem, a wozy wersji Ausf. D są rarytasami w światowych kolekcjach.

Współpraca: Kazik Narloch                     źródło: nTW

 

Panther_01.jpg (65763 bytes) Panther_02.jpg (75444 bytes) Panther_Breda.jpg (137082 bytes) Panther_Breda1.jpg (159159 bytes) panther_d_front.jpg (119018 bytes) Panther_schemat.gif (49646 bytes)