Dane techniczne

 

Galeria

 

   

Już jesienią 1942 roku Heereswaffenamt (Urząd Uzbrojenia Armii Lądowej) polecił zakładom Henschel und Sohn AG w Kassel opracowanie nowego typu czołgu ciężkiego mającego zastąpić w przyszłości produkowane od niedawna PzKpfw VI "TIGER" Ausf. H1. Założono, że nowy typ czołgu będzie posiadał opancerzenie ukształtowane podobnie jak w sowieckim czołgu T-34. Przewidywano zastosowanie, jako uzbrojenie podstawowe, skonstruowanego w 1941 roku działa 8,8cm KwK 43 L/71.
       Profesor Ferdinand Porsche przedstawił projekt czołgu VK 4502(P) - oznaczenie fabryczne Typ 180/181 lub Sonderfahrzeuge III - będącego rozwinięciem poprzedniej konstrukcji zakładów Nibelungen czyli czołgu ciężkiego VK 4501(P). Podobnie jak w przypadku VK 4501(P) napęd miały stanowić dwa silniki gaźnikowe Simmering-Graz-Pauker o mocy 147 kW (200 KM) każdy poruszający generatory prądotwórcze dostarczające prąd elektryczny do dwóch silników elektrycznych. Rozważano także zastosowanie jako napędu pomocniczego szesnastocylindrowego silnika dieslowskiego Porsche-Deutz o mocy 272 kW (370 KM) lub silnika dieslowskiego o mocy 515 kW (700 KM). Ta ostatnia jednostka napędowa przewidziana była dla czołgu oznaczonego Typ 181 wyposażonego w hydrauliczny układ przeniesienia mocy.
       Czołgi VK 4502(P) - Typ 180/181 miały być produkowane w dwóch wersjach. Pierwsza miała wieżę umieszczoną z przodu kadłuba, druga miała wieżę z tyłu kadłuba (tak jak współczesny czołg izraelski "Merkava"), w tym przypadku silnik znajdował się z przodu pojazdu, a przedział bojowy z tyłu. Nie zbudowano prototypu, gdyż WaPruf 6 uważał, że VK 4502(P) będzie podatny na usterki układu napędowego. Zbudowano jedynie drewnianą makietę czołgu. 
       W czołgu VK 4502(P) część amunicji umieszczono nie jak dotychczas w kadłubowych parkach (zasobnikach) amunicyjnych lecz w wieży (16 naboi). Czołg VK 4502(P) posiadał podwozie identyczne jak wcześniejszy VK 4501(P). Podwozie składało się z sześciu stalowych kół jezdnych zgrupowanych w trzech zespołach po dwa koła. Każdy zespół posiadał oddzielną amortyzację.
       W 1943 roku Nibelungenwerke licząc na otrzymanie kontraktu na VK 4502(P) zamówiły w zakładach Friedrich Krupp AG w Essen partię 50 wież konstrukcji prof. Porsche. Po przyjęciu do produkcji seryjnej czołgu Henschla wieże (podobnie jak w przypadku PzKpfw VI Sd Kfz 181 "Tiger") zostały wykorzystane do budowy czołgów konstrukcji zakładów Henschla. 
       Konkurencyjny projekt opracowany przez Henschla w dużej mierze bazował na sprawdzonych rozwiązaniach technicznych wykorzystanych wcześniej do budowy czołgu "Tiger" Ausf. H1.
       Zewnętrznie czołg znacznie różnił się od swojego kanciastego i "pudełkowatego" poprzednika. Przypominał bardzo czołg "Panther". Wzmocniono opancerzenie czołgu, pancerz czołowy miał grubość 150mm, boczny 80mm, zaś pancerz czołowy wieży aż 180mm. Uzbrojenie zasadnicze czołgu stanowiła armata 8,8 KwK 43 L/71. Napęd stanowił dwunastocylindrowy, górnozaworowy silnik gaźnikowy (układ V), chłodzony cieczą, Maybach HL 230 P30 o mocy 515 kW (700KM). Skrzynia przekładniowa mechaniczna typu Maybach OLVAR B 401216 B, mechanizm przeniesienia napędu typu HS L 801. Podwozie czołgu (z każdej strony) składało się z dziewięciu, niezależnie amortyzowanych kół nośnych zamontowanych na drążkach skrętnych. Koła napędowe znajdowały się z przodu czołgu, zaś koła napinające gąsienicę z tyłu kadłuba. W połowie stycznia 1943 roku pokazano Hitlerowi drewnianą makietę VK 4503(H), niedługo potem Fuhrer podjął decyzję o uruchomieniu produkcji seryjnej tego czołgu. 
     Nowy czołg otrzymał oznaczenie Panzerkampfwagen VI (SdKfz 182) "Tiger II" Ausf.B (nieoficjalnie nazywany "KonigTiger" - Tygrys Królewski). Na początku 1943 roku zakłady Henschel otrzymały zamówienie na wykonanie trzech prototypów. Pierwszy prototyp czołgu "Tiger II" został zaprezentowany Hitlerowi 20 października 1943 roku na poligonie Arys (Orzysz) w Prusach Wschodnich. Pozostałe dwa prototypy wykonano w grudniu 1943 roku.
      Heereswaffenamt  ogółem zamówił w zakładach Henschel 1237 czołgów "Tiger II" budowanych w czterech seriach produkcyjnych. Seria 420500 (numery fabryczne 280001-280176) - 176 czołgów, 420500 (numery fabryczne 280177-280526) - 350 czołgów, 420590 (280527-280905)  - 379 czołgów, ostatnie 329 Tygrysów miało być wyprodukowane w ramach serii 420680 (9280906-281234). Początkowo produkcja miała odbywać się w zakładach Henschel (Kassel-Mittefield) Werk III i Wegmann & Co. w Kassel (montaż wież). Od maja 1945 roku produkcję czołgów "Tiger II" miały podjąć zakłady Nibelungen w St. Valentin.  Ogółem do 31 marca 1945 roku zbudowano 477 (489) czołgów. W chwili zajęcia zakładów Henschla przez Amerykanów osiem dalszych czołgów znajdowało się w końcowym stadium montażu. Ostatni kompletny ukończony "Tiger II" miał numer fabryczny 280485 (280489?). Brak ciągłości w numeracji wynika z faktu, że prawdopodobnie kilka czołgów zostało zniszczonych podczas bombardowania zakładów - 7.10.1944 roku. Czołg nosił także oznaczenie fabrycznie "Tiger II" Ausf. H3.
     Pierwszych 50 czołgów posiadało wieże typu Porsche pierwotnie przeznaczone dla czołgów VK 4502 (P). Pozostałe czołgi budowane były z wieżą opracowaną przez Henschla. Wieża typu Porsche miała zaokrąglony przód oraz posiadała wieżyczkę dowódcy  umieszczoną tak, że jej podstawa wystawała poza obrys wieży tworząc "nawis". W boku wieży umieszczony był okrągły otwór służący do wyrzucania łusek z wnętrza czołgu. Wieża typu Porsche posiadała z tyłu duży właz.

   W czasie produkcji seryjnej czołg był nieznacznie modyfikowany. Zmiany dotyczyły m.in. zamontowania ulepszonego działa 8,8 cm KwK 43/III kalibru 88 mm ze zmienionym jarzmem, czy drobnych ulepszeń w konstrukcji pancerza przedziału silnikowego. Prototyp i kilka czołgów pierwszej serii produkcyjnej wyposażono w celowniki dwuobiektywowe TZF9b, później stosowano celowniki jednoobiektywowe TZF9d/1. Inne modyfikacje dotyczyły m.in. kształtu haka holowniczego. W 1944 roku większość czołgów używanych na froncie zachodnim otrzymała osłony pancerne przedziału silnikowego chroniące przed ostrzałem lotniczym wrażliwe elementy układu napędowego (wloty powietrza). Ponadto czołgi różniły się sposobem montowania na błotnikach wyposażenia dodatkowego i części zapasowych. Wieża typu Porsche posiadała pancerz czołowy o grubości 107 mm, boczny i tylny 80 mm, górny 40 mm. Wieża typu Henschel miała pancerz czołowy 180 mm, boczny i tylny 80 mm, górny 40(42) mm. Pełny obrót wieży odbywał się w ciągu 19 do 77 sekund. Prędkość obrotu wieży uzależniona była od prędkości obrotowej silnika, który poruszał siłownik hydrauliczny poruszający wieżę. Możliwy był też obrót za pomocą manipulatora ręcznego umieszczonego na stanowisku celowniczego (pełny obrót wieży 704 obroty manipulatora) lub ładowniczego (680 obrotów). Czołg z wieżą typu Henschel miał masę 68000 kg, zaś Porsche 67500kg.    

   Pod koniec roku 1944 firma Krupp rozpoczęła prace nad przezbrojeniem czołgu TIGER II w armatę 10.5cm KwK L/68 kalibru 105 mm. Czołgi wyposażone w wieżę Porsche ( 50 sztuk ) posiadały wyposażenie do pokonywania przeszkód wodnych po dnie.

  Obecnie czołgi TIGER II znajdują się w muzeum w Saumur (Francja), The RAC Tank Museum Bovington (Anglia), Münster Lager Kampftruppen Schüle (Niemcy), Royal Military College of Science Shrivenham (Anglia), Aberdeen Ground Provinces, Maryland (USA) i w Kubince koło Moskwy (Rosja). W Kubince obecnie są trzy TIGERY II - jeden z 501 (424) sPzAbt - wieża Henschel, czołg z wieżą Porsche (prawdopodobnie zdobyty na Węgrzech czołg z sPzAbt "Feldherrhalle") i nieznacznie uszkodzony czołg z wieżą Henschel.

   10 czołgów (wieże Henschel) zostało przebudowanych na wozy dowodzenia posiadające dodatkowe wyposażenie radiowe.
   Przebudowy wież i przystosowania czołgów do zamocowania dodatkowego wyposażenia radiowego  dokonały zakłady Wegmann. Modyfikacje polegały na zabudowaniu w miejsce zasobników amunicyjnych nr 4,6,9 i 10 (w kadłubie) oraz 3,7 i 8 (w wieży) dodatkowego wyposażenia radiowego i elektrycznego, zamocowania po prawej stronie kadłuba za wieżą dodatkowego gniazda antenowego, zmian w instalacji elektrycznej. Pierwsza wieża została wyprodukowana przez zakłady Wegmann w Kassel 3 lutego 1945 roku.

 Opis konstrukcji:

 

  Okres II wojny światowej był czasem gwałtownego rozwoju broni pancernej. Niemcy, którzy na początku zmagań posiadali wyraźną przewagę, systematycznie ją tracili. W drugiej połowie wojny wprowadzili więc do służby nowe typy czołgów, licząc, że dzięki swoim charakterystykom zagwarantują im jej odzyskanie, mimo nie dającej się zniwelować przewagi liczebnej wroga. Kon­sekwentne dążenie do zapewnienia swoim czołgom jak najskuteczniejszego uzbrojenia i opancerzenia, doprowadziło do pojawienia się czołgu ciężkiego Pz.Kpfw. VI Tiger Ausf.B, uważanego przez nich wówczas, jak również przez wielu dzisiaj, za jeden z najskuteczniejszych czołgów tamtej wojny. Wyrazem tych opinii była nazwa, która przylgnęła do czołgu - Tygrys Królewski

 

PzKpfw VI "TIGER" AUSF. B, CZY RZECZYWIŚCIE „KRÓLEWSKI” ?

 

  Czołg ciężki Pz.Kpfw.VI Tiger Ausf.E, który na pewien czas w okresie 1942-1943 pomógł Niemcom zrównoważyć przewagę sowieckiej broni pancernej, był pod względem założeń konstrukcyjnych pojazdem bojowym końca lat 30. Wzrost skuteczności uzbrojenia i pancernej osłony osiągnięto najpospolitszymi metodami: zaadoptowano istniejącą już armatę przeciwlotniczą 88 mm Flak 18 i pogrubiono płyty pancerza. W tym czasie rosyjski T-34 ujawnił nowe możliwości w konstrukcji czołgów, które przyczyniły się do zwiększenia odporności ich opancerzenia wobec dotychczasowych środków przeciwpancernych. Należało więc przyszły czołg uzbroić w działo, które umożliwiałoby niszczenie nieprzyjacielskich czołgów z odległości bezpiecznej dla własnych wozów. Wybór padł na nowo skonstruowaną armatę czołgową kalibru 88 mm KwK 43 L/71, która rzeczywiście oferowała takie możliwości. Działo to było także rozwinięciem armaty plot. - Flak 41.

  Po raz pierwszy zamiar zamontowania w czołgu działa opartego na konstrukcji armaty Flak 41 pojawił się jeszcze w połowie 1941 r. podczas prac konstrukcyjnych nad VK.4501(P) (późniejszy Tiger(P). Zrea­lizować ów zamiar chciano bez zasadniczej przebudowy podstawowych komponentów pojazdu, co we wrześniu tego roku doprowadziło ostatecznie do stwierdzenia, że średnica pierścienia oporowego wieży YK.4501 (P) jest zbyt mała i bez znaczącego zwiększenia wymiarów kadłuba oraz samej wieży nie ma co liczyć na osadzenie armaty o masie 2265 kg w czołgu. Do nowej armaty potrzebny był nowy czołg. Pierwsze prace projektowe rozpoczęto w lutym 1942 r. (Porsche - kadłub, Krupp - wieża). W marcu 1942 r. własne prace rozpoczęła także firma Henschel. Armata KwK 43 należała bezsprzecznie do najlepszych dział czołgo­wych II wojny światowej i nie było wówczas czołgu, który byłby w stanie się jej oprzeć. Dzięki wyjątkowo płaskiej trajektorii pocisków rekord celnego strzału bezpośredniego wynosił ponad 3500 m. Wysoka skuteczność armaty została osiągnięta przez zastosowaniu nabojów z silnym ładunkiem miotającym, dającym bardzo wysoką prędkość początkową oraz niespotykanie długiej lufy (6298 mm bez hamulca wylotowego). Charakterystyki armaty odpowiadały całkowicie założeniom taktycznym nowego czołgu, sformułowanym na podstawie dotychczasowych doświadczeń z walk na froncie wschodnim. Rozległe przestrzenie, w większości płaskie (długie horyzonty) sprawiały, że przewagę przeważnie uzyskiwał ten, kto dysponował potężniejszą armatą, umożliwiającą skuteczny strzał z większego dystansu. Brak poważniejszych przeszkód terenowych, utrudniających poruszanie się czołgu sprawiał, że nie miała znaczenia niezwykła długość lufy oraz duża masa działa. Ta ostatnia i tak stanowiła tylko niewielką część masy bojowej całego pojazdu, który chciano osłonić niespotykanie grubym pancerzem. Ze względu na założone znaczne odległości, na których nowy czołg miał prowadzić walkę, mniejsze znaczenie miały prędkość i przyspieszenie pojazdu oraz szybkość obrotu wieży, a znaczenie zyskiwały dobrej jakości. przyrządy obserwacyjne oraz celownicze. Projektując wieżę nowego czołgu ciężkiego, oprócz, celu jakim było zamontowanie nowej armaty, dążono do możliwie znacznego zmniejszenia czołowej jej powierzchni, godząc to wymaganie z koniecznym zwiększeniem jej wymiarów. Te ostatnie wzrosły jeszcze bardziej, gdy spełniono wymaganie umieszczenia, po raz pierwszy w niemieckiej konstrukcji pancernej, części zapasu amunicji armatniej w wieży. Z powyższych względów znacznie wzrosły wymiary bocznych płyt wieży, które w celu zwiększenia odporności odchylono od pionu, a także wygięto na kształt łuku, by nadać wieży nieco opływowy, wrzecionowaty kształt, zwiększający prawdopodobieństwo rykoszetowania trafiających pocisków. Obrót wieży realizowany był przez siłownik hydrauliczny (pompa instalacji napędzana była przez silnik czołgu). Prędkość obrotu wieży zależała więc od aktualnych obrotów silnika: przy 1750 obr./min. wynosiła 8°/s. Pełnego obrotu można było dokonać w zależności od prędkości obrotowej silnika w ciągu od 19 s do 77 s (Cromwell - 11 s, M26 Pershing - 15 s; w obu niezależnie od obrotów silnika). Istniał także ręczny, pomocniczy napęd obrotu, którego pokrętła znajdowały się przy stanowiskach celowniczego i ładowniczego, ale był on jeszcze mniej wydajny: jeden obrót pokrętła przesuwał wieżę tylko o 0.5° i służył głównie do ostatecznego, precyzyjnego naprowadzenia działa na cel. Przy przyjętych założeniach taktycznych nie tak wielkie znaczenie miała tak­że szybkostrzelność, dlatego nie przejmowano się zbytnio znacznymi rozmiarami amunicji. Zdawano sobie jednak sprawę, że manewrowanie wewnątrz czołgu prawie 20 kg, nabojem może być kłopotliwe. Aby  więc w warunkach bojowych nie dochodziło do sytuacji, w których czołg będzie bezbronny z powodu trudności z załadowaniem działa, zaadoptowano rosyjskie rozwiązanie zmagazynowania części amunicji armatniej w tylnej niszy wieży, gwarantujące prostą drogę naboi ze stelaży do komory nabojowej. Jak wspomniano, do prac projektowych nad proto­typami nowego czołgu ciężkiego przystąpiły dwie fir­my: Nibelungen Werke (Ferdinand Porsche) i Henschel - tak samo jak w przypadku Tygrysa 1.1 tak jak wcześniej. projekt zaproponowany przez Porschego -VK.4502(P) - nie znalazł uznania, kiedy oceniono, że spalinowo-elektryczny układ napędowy oraz zawieszenie na wzdłużnych wałkach skrętnych nie gwarantują odpowiedniej odporności na uszkodzenia, prostoty ob­sługi i są zbyt kosztowne materiałowo. Zwycięzcą został czołg firmy Henschel - VK.4503(H) - skonstruowany pod kierownictwem Erwina Andersa. Pierwszy prototyp nowego czołgu ciężkiego zaprezentowano Hitlerowi 20 października 1943 r. na poligonie w Arys (dziś Orzysz). Następne dwa prototypy pojawiły się w grudniu tego samego roku. Czołg oficjalne został oznaczony jako Panzerkampfwagen VI (Sd.Kfz.l82) Tiger Ausf.B. Od grudnia 1944 r. w dokumentach Ministerstwa Rzeszy d/s Uzbrojenia i Amunicji używano, mającej niewątpliwie wydźwięk propagandowy, na­zwy Königtiger. Powszechniej jednak używano na­zwy wprowadzonej u Henschla - Tiger II. Produkcję seryjną rozpoczęto w styczniu 1944 r., jednak do maja 1944 r. zmontowano tylko 20 sztuk , nie licząc trzech prototypów. Do końca marca 1945 r., gdy  wstrzymano  produkcję,  wyprodukowano 474 czołgi (plus 3 prototypy) z 1237 zamówionych. W sierpniu 1944 r. osiągnięto szczyt możliwości produkcyjnych - 84 Tigery II. W innych miesiącach produkcja wahała się od kilkunastu do kilkudziesięciu pojazdów. Pierwszych 47 czołgów ciężkich Tiger II (oraz 3 prototypy) zostało wyposażonych w tzw. wieże Porschego. Ferdinand Porsche faktycznie miał niewiele wspólnego z ich projektem. Tak samo jak wieże seryjne dla Tygrysa II (niesłusznie zwane wieżami Henschla), tak i te zaprojektowano w zakładach Kruppa, w tym wypadku na zamówienie Porschego, dla jegoVK 4502 (P). do końca 1942 r. Wyprodukowano 50 wież lub gotowych do nich komponentów.  Chociaż VK 4502 (P) nie znalazł uznania w oczach wojska, wieże nie straciły całkowicie swojej wartości, bowiem przy ich projektowaniu generalnie spełniono postawione przez wojsko warunki, tak samo jak w późniejszych wieżach seryjnych chociaż w każdym z tych przypadków zrealizowano je w trochę inny sposób. Naprawdę istotną różnicą między tymi wieżami był napęd ich obrotu : elektrycznego dla Porschego, hydrauliczny dla Henschla. W lutym 1943 r. Podjęto więc decyzję o wykorzystaniu istniejących już wież w pierwszych Tigerach II , zalecając zmianę napędu ich obrotu. Po dostosowaniu wież „Porschego” do zamontowania na kadłubach Henschla, mimo wszystko były one niewymienne z wieżami seryjnymi. Wieże „Porschego" posiadały, tak samo jak seryjne, konstrukcję spawaną z płyt walcowanych. Nieznacznie szerszy przód wieży o grubości 100 mm był zaokrąglony, a ściany boczne (80 mm grubości) zostały odchylone pod kątem aż 30° od pionu. W rezultacie wieża „Porschego" była ciaśniejsza od wieży „Henschla": w jej tylnej niszy mieściło się tylko 16 naboi do działa, a wieżyczka obserwacyjna dowódcy wystawała poza obrys wieży formując charakterystyczne wybrzuszenie w jej lewej burcie, które dla utrzymania odpowiedniej odporności zostało pogrubione do 90 mm. Demontaż armaty w wieżach „Porschego" był trudniejszy i wymagał zdemontowania tylnej ściany wieży. W wieżach seryjnych, aby ją zdemontować, wystarczyło tylko otworzyć tylny właz w wieży i zdjąć stelaże na amunicję w jej niszy. Projektując kadłub nowego czołgu ciężkiego Henschel zamierzał pierwotnie przyjąć za punkt wyjścia kadłub Tigera l. Chciano zachować jego układ jezdny  z zawieszeniem oraz układ napędowy. Doświadczenia Z frontu wschodniego uzyskane w walkach z T-34 i stwierdzona skuteczność „nachylonego" opancerzenia tego ostatniego skłoniły jednak wojskowych i projektantów do zastosowania podobnej idei opancerzenia. Płytę czołową kadłuba zamierzano odchylić od pionu o 50-60° (warto zaznaczyć, że początkowo nie dysponowano odpowiednim jarzmem kulistym przedniego karabinu maszynowego dającym się zamonto­wać w tak pochylonej płycie, dlatego zamierzano zastosować takie samo rozwiązanie jak w czołgach Panther Ausf. D - zamykane pokrywą wycięcie). Ponadto w specyfikacji wydanej przez WaPruf 6 w sierpniu 1942 r. sformułowano żądanie, aby czołg wyposażyć w taki sam silnik wraz z całym pomocniczym osprzętem i wyposażeniem, jakiego użyto w Panterach, a możliwie największą liczbę podzespołów należało zunifikować z zastosowanymi w przyszłym czołgu podstawowym Panzerwaffe Panther II. W rezultacie spełnienia wymogu zamontowania potężniejszego uzbrojenia i opancerzenia, Tiger II był większy od swojego poprzednika i wyglądem zewnętrznym zupełnie go nie przypominał. Oprócz tego, że grubość zastosowanych płyt pancernych sięgnęła 150 mm, to wszystkie wystawione na ostrzał powierzchnie kadłuba zostały odchylone od pionu: przednia górna i przednia dolna aż o 50°, boczne górne o 25°, a tylna o 30°. Ze względu na wymóg unifikacji oraz zastosowania jednostki napędowej Pantery, przy projektowaniu kadłuba oparto się prawie całkowicie na rozwiązaniach wprowadzonych nieco wcześniej w tym czołgu. Zachowano przede wszystkim gładź czołowych powierzchni kadłuba, zakłóconą tylko przez osłonę kulistego jarzma przedniego km, wpływającą na zwiększenie odporności opancerzenia. Zbliżony sposób mocowania i rozmieszczenia podzespołów w kadłubie ułatwiał produkcję oraz szkolenie obsługi. Tiger II był pierwszym niemieckim czołgiem, który został wyposażony we właz ewakuacyjny w podłodze przedziału załogowego. Umieszczono go przed fotelem radiooperatora. Wprowadzenie włazu było także efektem doświadczeń frontowych, gdy członkowie załóg czołgowych niezależnie od okoliczności musieli opuszczać swoje maszyny zawsze przez górne, eksponowane dla przeciwnika włazy. W przypadku Królewskiego Tygrysa mierzącego 3 m wysokości, problem ten musiał być szczególnie brany pod uwagę. Inne wymiary były równie imponu­jące: długość całkowita wynosiła ponad 10 m, długość samego kadłuba ponad 7 m (lufa armaty wystawała więc około 3 m przed bryłę czołgu), a jego wysokość  od ziemi prawie 2 m. Tiger II był również znacznie cięższy od Tigera I (69,8 t wobec 591).

  Do jego napędu użyto 12-cylindrowego, gaźnikowego silnika Maybach HL230 P30 ,o mocy maksymalnej 700 KM (515 kW) przy 1000 obr,/min. i trwałej 600 KM (440 kW) przy 2600 obr./min., o pojemności 23 litrów, chłodzonego cieczą. Silnik ten wcześniej wybrano do napędu czoł­gów Panther o masie bojowej niższej o ok.25t, zapewniając im wskaźnik mocy jednostkowej rzędu 15 KM/t. Decyzja o wykorzystaniu tego samego silnika w no­wym czołgu ciężkim została podyktowana chęcią stan­daryzacji podzespołów. Jednak w znacznie cięższym Tigerze II wpłynęło to na obniżenie wskaźnika mocy jednostkowej do 10,3 KM/t. Aby ułatwić prowadzenie prawie 70-tonowego kolosa wyposażono go w półau­tomatyczną, sterowaną hydraulicznie, mechaniczną skrzynię biegów z preselekcją typu Maybach OLVAR OG(B) 401216A o ośmiu przełożeniach w przód i czterech w tył. Zastosowano również dwustopniowy mechanizm sterowania firmy Henschel&Sohn L801, da­jący kierowcy możliwość wstępnego wyboru wielkości promienia skrętu w zależności od aktualnie załączonego przełożenia w skrzyni biegów. W rezultacie na pierwszym biegu czołg mógł dokonać skrętu o minimalnym promieniu ok.2 m. Aby utrzymać charakterystyki jezdne czołgu na właściwym poziomie zdecydowano się zastosować bardzo szerokie gąsienice: 800 mm oraz układ jezdny z kołami ustawionymi w szachownicę. Dzięki temu nacisk jednostkowy udało się utrzymać na poziomie 1.02 kg/cm2 (na twardej nawierzchni). Z tradycyjnie umieszczonymi kołami na­pędowymi z przodu oraz napinającymi z tyłu, układ je­zdny Tygrysa 11 składał się z każdej strony z 9 zdwojonych, metalowych kół jezdnych z wewnętrzną amortyzacją, o średnicy 800 mm, zawieszonych każde na osobnym drążku skrętnym i ustawionych w dwóch rzędach. Poważnie w ten sposób zmniejszono podatność układu na zabrudzenia i zamarzanie w okresie jesienno-zimowym, co dość często przydarzało się Ty­grysom I z ich kołami jezdnymi ustawionymi w czterech rzędach z każdej strony. Ułatwiony został także dostęp do elementów zawieszenia. Drążki skręt­ne przednich i ostatnich kół jezdnych z każdej strony Wspomagane było przez amortyzatory olejowe. W rezultacie zrealizowania w konstrukcji czołgu wszystkich postawionych założeń był on bardzo szeroki - 3,75 m z błotnikami - i nie mieścił się w skrajni standardowych platform kolejowych. Dlatego do trans­portu koleją konieczne stało się demontowanie błotników oraz wymiana gąsienic na transportowe o szero­kości 660 mm. Rozwiązywało to problem transportu, ale obniżało istotnie gotowość bojową oddziałów.  

  Załoga Tigera II składała się z 5 ludzi (dowódcy, celowniczego, ładowniczego, kierowcy i radiooperatora-strzelca). Porozumiewali się oni między sobą przy pomocy czołgowego telefonu wewnętrznego (Bordsprechaniage), który posiadał tylko 4 podłączenia, pominięto bowiem ładowniczego, z którym dowódca utrzymywał tylko bezpośredni kontakt głosowy (!). Standardowe wyposażenie radiowe czołgu składało się z umieszczonej w kadłubie radiostacji FuG 5. Jej zasięg wahał się od 4 km do 6 km i w znacznym stopniu zależał od warunków terenowych i pogody. Czołgi do­wódców plutonów i z dowództwa kompanii były do­datkowo wyposażane w odbiorniki radiowe FuG 2. Tak jak w większości niemieckich konstrukcji pancernych, obok standardowych czołgów liniowych, istniały także czołgi dowodzenia (Pz.Bef.Wg.), przeznaczone dla dowódców kompanii, batalionów itp. Pz.Bef.Wg. Tiger Ausf.B istniał w dwóch odmianach. Pierwsza oznaczono jako Sd.Kfz.267. Przeznaczono ją do utrzymywania łączności z wyższymi dowództwami i wyposażono oprócz standardowego sprzętu radiowe­go w radiostację FuG 8 z anteną gwiazdową typu „D", (zestaw FuG 8 zajął w kadłubie miejsce zestawu FuG 5, który przeniesiono do wieży, wyposażając go w do­datkową 2 m antenę prętową). Drugą odmianę Pz.Bef.Wg. Tiger II oznaczono Sd.Kfz.268 i przeznaczono do utrzymania łączności ze wspierającymi od­działy samolotami. W tym celu oprócz standardowego zestawu FuG 5 wyposażono ją radiostację FuG 7 wraz z 1.4 m anteną prętową na wieży. W obu odmianach czołgów dowodzenia Tiger II miejsce na dodatkowy sprzęt radiowy wraz z osprzętem (stelaże, transformatory, łącznice, prądnice itp.) uzyskano kosztem zredukowania ilości zabieranej amunicji. W Pz.Bef.Wg. 77-er Ausf.B przewożono tylko 63 naboje do działa (32 ppanc. i 31 odł.-burz.). Wraz z rozpoczęciem produkcji Tygrysa II zarządzono, iż jeden na dziesięć czołgów ma zostać wykończony jako pojazd dowodzenia. Wydaje się jednak, że zasady tej nie przestrzegano. Dane produkcyjne Henschla z września 1944 r. ujawniają, że tylko co dwudziesty czołg był wyposażany jako Pz.Bef.Wg. Wydaje się również, iż wśród nowych czołgów dowodzenia przeważały pojazdy w odmianie Sd.Kfz.267, co mogło być odbiciem coraz słabszej ak­tywności Luftwaffe w latach 1944-45.  

  Pierwszymi pododdziałami, które otrzymały czołgi Pz.Kpfw.VI Tiger Ausf.B były pierwsze kompanie 503. batalionu czołgów ciężkich (pojazdy z wieżą „Porsche") i 101. batalionu czołgów ciężkich SS (pojazdy z wieżą seryjną). Doszło do tego w czerwcu i lipcu 1944 r. Pierwsze straty poniesiono już w połowie lip­ca 1944 r., gdy kompania l ./503. straciła trzy czołgi w Normandii. Pierwszą jednostką, która została w ca­łości wyposażona w nowe wozy, był 501. batalion czołgów ciężkich. Utracił on w bojach na Białorusi w czerwcu i lipcu 1944 r. wszystkie swoje czołgi Pz.Kpfw.VI Tiger Ausf.E. W drugiej połowie lipca otrzymał więc na poligonie w Ohrdruf nowe Tygrysy II, a już na początku sierpnia wysłany został na front wschodni. W dniach 12-13 sierpnia 1944 r., w rejonie sowieckiego przyczółka na Wiśle pod Sandomierzem, stoczył swą pierwszą po przezbrojeniu walkę.   Mimo, że 501. batalion otrzymał etatowy komplet czołgów ciężkich (45 wozów), to okazało się, że prawie połowa z nich cierpiała na usterki tzw. "okresu dojrzewania". Zgrupowano je więc w l. kompanii, która pozostała na poligonie. Aby jednak nie posyłać do boju batalionu, którego siła tylko nieco przekraczała siłę kompanii, oddział uzupełniono do stanu 40 czołgów 20 średnimi Pz.Kpfw.IV. W takim składzie batalion przy­był 9 sierpnia do Polski i wyładował się z transportu kolejowego koło Kielc. Został podporządkowany dowództwu 16. Dywizji Pancernej. W czasie tylko 3-kilometrowego przemarszu od miejsca wyładunku do dowództwa dywizji, aż 10 Tygrysów II stanęło z po­wodu awarii. Ponadto, aby 70-tonowe czołgi mogły dotrzeć na miejsce, saperzy musieli wzmocnić istniejące na ich drodze mosty. Straciwszy kilka dni na remont uszkodzonych czołgów, batalion wyruszył w kierunku Staszowa. I znowu, w czasie 2-kilometrowego przemarszu kolejne pojazdy doznały usterek. W rezultacie 11 sierpnia 501. batalion czołgów ciężkich miał tylko 11 sprawnych Pz.Kpfw.VI Tiger Ausf.B!

  W rejonie Staszowa obronę zajmowały oddziały sowieckiego 6. Korpusu Pancernego Gwardii. Składał się on z trzech brygad pancernych gwardii: 51., 52. i 53., których siły dalekie jednak były od etatowych. W bry­gadach 52. i 53., mających odegrać główną rolę w przyszłym starcia, było łącznie 28 T-34 i T-34/85. Mogły one liczyć na wsparcie 11 ciężkich ISów-2 z 71. samodzielnego pułku czołgów ciężkich gwardii oraz przydzielonej korpusowi artylerii. Spodziewając się niemieckiego kontrataku, Sowieci przygotowali się do obrony maskując i okopując czołgi. Kilka wozów zostało wysuniętych na przedpole, a do ich zamaskowania wykorzystano m.in. stogi siana.

  Rankiem 12 sierpnia 501. batalion przystąpił do uderzenia. Tygrysy wspierane były przez grenadierów na kilku transporterach opancerzonych, które podążały nieco z tyłu. Niemcy nie wiedzieli jak przebiegają pozycje przeciwnika, nie znali też jego sił. Wspierający ich ogień artylerii w większości przenosił nad sowieckimi pozycjami. Według rosyjskich sprawozdań czołgi niemieckie poruszały się z trudem zrywami, buksując w piaszczystym podłożu. Nacierając podeszły w pobliże zamaskowanych pozycji Sowietów wystawiając się na boczny ogień z zasadzki. W rezultacie trafień w boczny pancerz wieży w dwóch czołgach wybuchła amunicja, trzeci czołg został najpierw unieruchomiony strzałem w gąsienicę, a następnie dobity ogniem dział czołgowych. Intensywny ogień artyleryjski oraz przewaga ilościowa dobrze rozmieszczonych oddziałów rosyjskich zmusiła resztę czołgów do odwrotu. W ciągu dnia, 12 sierpnia, czołgi sowieckie wraz z przydzielonej dodatkowo piechotą przeszły do ataku w kierunku północno-zachodnim ku miasteczku Szydłów. Natarcie kontynuowano nazajutrz 13 sierpnia przez cały dzień. Doszło do starć z kolejny mi Tygrysami. W toku walk 12-13 sierpnia 1944 r. 501. batalion czołgów ciężkich stracił łącznie 14 czołgów Tiger II (w czasie starć dołączyło kilka maszyn, w których zdążono usunąć awarie). Znamienne, że większość z nich unieszkodliwiona została przez czołgi T-34/85 (być może nawet przez T-34, które jeszcze,  w znacznej liczbie byty obecne w brygadach; niektóre publikacje   mówią   tez o działach samobieżnych SU-85), Pomijając pierwsze starcie, w którym Sowieci wykorzystali element zaskoczenia, w następnych wykorzystali oni przewagę liczebną oraz większą ruchliwość swoich czołgów w zróżnicowanym terenie. Kiedy jednak pod wieczór 13 sierpnia Niemcy zorgani­zowali kontratak na przedpolu Szydłowa, to 4 zniszczone wówczas czołgi ciężkie stały się łupem lSów-2 uzbrojonych w armaty 122 mm. Ostrzelały one skutecznie Niemców z odległości 700-800 m, a w jednym przypadku 1000 m. Wśród 14 straconych   przez   Niemców czołgów ciężkich 3 wozy zostały przez Rosjan zdobyte: dwa z niewielkimi uszkodzeniami, a jeden (Pz.Bcf.Wg., nr boczny 502) był w pełni sprawny (został porzucony przez załogę).  

  Przyczyny niepowodzenia niemieckiego ataku pod Staszowem były dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim nie spełniono wielu taktycznych warunków, takich jak rozpoznanie pozycji nieprzyjaciela, odpowiednie skoordynowanie współdziałania z piechotą i artylerią, które we wcześniejszym okresie wojny wielokrotnie zapewniały Niemcom powodzenie. Pomijając wymóg zmiany gąsienic transportowych na bojowe po dotarciu transportem kolejowym w rejon Kielc, wprowadzenie Tygrysów II do walki utrudniała konieczność wzmocnienia mostów na trasie marszu oraz wyjątkowa awaryjność niedawno wyprodukowanych pojazdów, która od początku przyczyniła się do zmniejszenia siły uderzeniowej batalionu. Z niewiadomych przyczyn wykorzystanie przydzielonych batalionowi czołgów PzKpfw IV było w najlepszym przypadku bardzo skromne. W rezultacie sprzeniewierzono się zasadzie szybkiej i maksymalnej koncentracji sił na wybranym kierunku uderzenia - jednej z podstawowych zasad taktyki. Mimo wszystko liczono na potęgę nowego sprzętu. I zawiedziono się, tak samo jak pod koniec 1942 r., kiedy pojawiły się Tygrysy l, tym bardziej, , że Rosjanie na podstawie informacji ze zwiadu przewidzieli niemiecką kontrakcję. Okazało się też, że wyjątkowo duża masa bojowa, mimo zastosowania szerokich gąsienic, ograniczała możliwości trakcyjne czołgów posuwających się po piaszczystym podłożu. Wyjątkowo gruby pancerz, jedna z podstawowych przyczyn ogromnej masy Tygrysów II, przy braku zastosowania podstawowych zasad taktyki okazał się iluzoryczną ochroną - w skrajnych przypadkach, trafienia w boczny pancerz wieży doprowadziły nawet do wybuchu amunicji. Z kolei pociski 122 mm lSów-2 nie miały większych kłopotów z przebiciem pancerza niemieckich czołgów z odległości nawet do 1000 m. Zróż­nicowany teren, w którym doszło do starcia, także w obronie nie pozwolił załogom niemieckim na wyko­rzystanie zalet swoich czołgów, na które tak liczono w czasie projektowania: zdolności do prowadzenia walki ogniowej na dystansie rzędu 1500-2000 m i pozostawania niewrażliwym na ostrzał przeciwnika w otwartym terenie. W zamian czołgi sowieckie, wykorzystując cechy terenu, były w stanic szybko podejść w ich pobliże i wykorzystać swą przewagę liczebną. W tych warunkach „niemrawość" oraz mała prędkość obrotu wieży czołgów niemieckich były po­ważnym mankamentem. Należy również pamiętać, że rozmiary Tygrysów 11 utrudniały im ukrycie się, a dłu­ga lula zawadzała w czasie manewrowania w lesie lub na wąskich drogach wsi leżących w rejonie walk. Prawdopodobnie właśnie z powodu wszystkich wymienionych ograniczeń razem wziętych, doliczając może jeszcze nie najwyższe morale po tym, jak batalion „dostał baty" na Białorusi, jedna z załóg pozostawiła sprawnego Pz.Bef.Wg.VI Tiger 11 na łup Rosjan, Oprócz wspomnianego już czołgu o numerze bocznym „502" Rosjanom udało się pod Staszowem zdobyć jeszcze dwa Tigery II o numerach bocznych „l 02" i „234". Zdobyczne wozy z miejsca rozkazano odtransportować na poligon doświadczalny w Kubince pod Moskwą. Sprawa nie okazała się taka prosta. Już w czasie drogi na stację załadunkową, w jadących o własnych siłach czołgach doszło do awarii. Po przejechaniu 86 km w jednym z czołgów rozleciało się łożysko w lewym kole napinającym oraz zupełnie urwało się lewe koło napędowe, kiedy ścięte zostały wszystkie mocujące je śruby. Elementy do naprawy wzięto prawdopodobnie z czołgu „234", który ostatecznie pozostawiony na trasie nie dotarł na Kubinkę. Nie skończono jeszcze naprawy wspomnianych uszkodzeń, kiedy awarii doznała prawa przekładnia boczna (wszystko wskazuje na to, że w drugim czołgu, chociaż dane są bardzo nieścisłe), którą również wymieniono na taką samą zdjętą z czołgu „234". Ona też szybko uległa uszkodzeniu z powodu rozpadnięcia się łożyska osi napędowej. W czasie całej drogi, dochodząca do 30°C temperatura powietrza okazała się za wysoka dla czołgowych układów chłodzenia. W pewnym momencie doszło do prawie zupełnego zatarcia silnika w jednym z czołgów. Ponadto co 10-15 km należało regulować naciąg gąsienic, gdyż mechanizmy naciągowe nie pracowały właściwie. Osobne problemy sprawiały same gąsienice, w których trzeba było co jakiś czas wymienić niektóre ogniwa, pękające szczególnie w czasie skrętów (w pewnym stopniu powyższe kłopoty z pewnością były rezultatem braku znajomości zasad obsługi i konstrukcji niemieckich czołgów wśród prowadzących je sowieckich czołgistów).

W końcu na Kubinkę dotarły dwa czołgi Tiger II o numerach bocznych „502" i „l 02". Czołg „l02" poddano tam dalszym próbom jezdnym. Przebiegały one z problemami, których przyczyną była mała niezawodność elementów układu jezdnego, silnika oraz układu napędowego. Mimo to zdołano stwierdzić, że zapas 860 l benzyny w czołgowych bakach wystarczy na przejechanie tylko 90 km po drogach gruntowych, cho­ciaż w zdobytej instrukcji podano 120 km, a zużycie paliwa na 100 km wyniosło 970 l, wobec deklarowanych 7001. W czasie prób nie udało się osiągnąć prędkości maksymalnej - 41.5 km/h podanej w instrukcji, natomiast odnotowano średnią prędkość jazdy po szosie 25-30 km/h i w terenie 13.5-15 km/h. W rezultacie badań konstrukcji czołgu Rosjanie doszli do konkluzji, że Tiger II jest ...rozwinięciem czołgu Panther ze wzmocnionym opancerzeniem i uzbrojeniem, w czym pod niektórymi względami mieli rację.

Aby ocenić wartość opancerzenia zdobycznych czołgów Rosjanie postanowili jeden z nich - „l 02" -poddać ostrzałowi z różnych armat. W końcowym ra­porcie z 16 lutego 1945 r. stwierdzono co następuje:

·                    • jakość pancerza czołgu Tiger Ausf.B była wyraźnie niższa, niż czołgów Tiger Ausf.H i Panther z początków ich produkcji; po uderzeniu 3-4 pocisków, mimo braku przebicia, w pancerzu pokazywały się wyraźne odpryski i pęknięcia, również od wewnątrz;

·                    • spawy łączące poszczególne płyty pancerza kadłuba i wieży okazały się zaskakująco słabe;

·        • przy uderzeniu w czołowe płyty opancerzenia kadłu­ba 3-4 pocisków wystrzelonych z odległości 500-1000 m, czy to przeciwpancernych, czy to odłamkowoburzących, kalibru 152 mm, 122 mm lub 100 mm pojawiły się pęknięcia, odpryski i puściły spawy prowadzać do uszkodzeń w układzie napędowym, a tym samym do bezpowrotnej utraty czołgu w boju;

·         • trafienia pociskami przeciwpancernymi armat BS-3 (100 mm) i A-19 (122 mm) wystrzelonymi z odległości 500-600 m prowadziły do przebicia czołowych płyt pancerza kadłuba, zarówno przy uderzeniu w ich powierzchnię, jak i miejsca łączenia;             

  • • przebicie czołowego pancerza wieży pociskami przeciwpancernymi tych samych armat uzyskano z dystansu 1000-1500 m;    
  • nie stwierdzono, aby pociski przeciwpancerne kalibru 85 mm armat D-5 i S-53 wystrzelone z dystansu 300 m przebiły czołowy pancerz kadłuba i spowodowały jakiekolwiek uszkodzenia wewnątrz czołgu;
  • • jakość pancerza bocznego kadłuba i wieży okazała się znacznie niższa, niż pancerza czołowego, pancerz boczny oceniono jako najwrażliwszy na ostrzał                                      
  • • stwierdzono, że pociski przeciwpancerne kalibru   g 85 mm armat rodzimej konstrukcji, jak też kalibru  | 76 mm armat amerykańskich, przebijają pancerz  boczny czołgu Tiger II z odległości 800-2000 m;  zauważono, że amerykańskie pociski przeciwpancerne kalibru 76 mm były skuteczne z odległości   F 1,5-2 razy większej niż pociski sowieckie kalibru   85 mm;              
  • • natomiast pociski przeciwpancerne kalibru   76 mm armat rodzimej konstrukcji (ZiS-3 i F-34) nie były w ogóle zdolne do przebicia bocznego pancerza czołgu, zarówno kadłuba, jak i wieży. W części podsumowującej badania laboratoryjne stwierdzono, że w stopie, z którego wykonywano pancerze czołgów Tiger i Panther z czasem stopniowo obniżała się procentowa zawartość molibdenu, a w czołgu ciężkim Tiger li brak go było całkowicie. W zamian użyto wanadu. Przyczynę tego upatrywano w zmniejszeniu się niemieckich zapasów molibdenu oraz utracie źródeł jego pozyskiwania. Jako cechę charakterystyczną dla pancerza Tygrysa ll podano niższą zwięzłość struktury płyt pancernych, spowodowaną zastosowaniem gorszej jakości stali stopowej.

W raporcie wyszczególniono jeszcze inne niedostatki czołgu Tiger Ausf.B, a mianowicie:

• skomplikowany i mało wytrzymały układ jezdny;

• skomplikowany mechanizm skrętu;   

• skrajnie zawodne przekładnie boczne;

• niewystarczający zasięg (o 25% mniejszy od IS-2);

• niewygodne rozmieszczenie zapasu amunicji działowej (oprócz stelaży w niszy wieży);

• za duże rozmiary i ciężar w stosunku do obniżonej skuteczności ochrony pancernej oraz siły ognia

Armata KwK 43 (prawdopodobnie czołgu „502") również poddana została badaniom. Generalnie oceniono ją jako porównywalną z armatą 122 mm D-25 z czołgu IS-2 (chociaż należy pamiętać, że działo sowieckie wymagało nabojów rozdzielnego ładowania, a jego konstrukcja wywodziła się z armaty o zupełnie innym przeznaczeniu, niż konstrukcja niemiecka). Na dystansie 1000 m stwierdzono odchylenie punktu trafienia od punktu celowania o 260 mm w pionie i 210 mm w poziomie (dla D-25 średnie wartości przy strzelaniu z miejsca na tym samym dystansie wynosiły odpowiednio 170 mm i 270 mm). Potwierdzone zostały wysokie charakterystyki przebijalności armaty KwK 43 (z 1000 m uzyskano przebicie płyty o grubo­ści 165 mm ustawionej pod kątem 30°). W ciekawej próbie ostrzału z armaty KwK 43 drugiego Tygrysa II uzyskano przebicie wieży na wylot przez czołową i tylną płytę z odległości 400 m. Natomiast, ze zrozumiałych względów, siłę rażenia pocisków odłamkowo-burzących kalibru 88 mm oceniono l .39 rażą niżej od siły rażenia sowieckich pocisków 122 mm.

  Debiut bojowy Tygrysa Królewskiego nie był udany. Chociaż w miesiącach, które pozostały jeszcze do końca wojny, każdorazowe spotkanie, nawet z pojedynczym czołgiem tego typu, było dla jego przeciwników ciężką przeprawą, to ich pojawienie się nie miało żadnego wpływu na generalny przebieg zmagań. Być może dlatego, że zrobiono ich tylko niecałe 500 sztuk, ale można się zastanowić, czy cała koncepcja czołgu nie była chybiona. Mocno doświadczeni pojawieniem się czołgu T-34 na froncie wschodnim Niemcy dążyli do stworzenia wozu bojowego „majestatycznie królującego" na polu bitwy: wybijającego po kolei licznych, ale nie mogących ukryć się przeciwników z dystansu, na którym posiadany pancerz chronił go całkowicie przed ich ciosami.

  W warunkach frontu wschodniego lat 1942 - początek 1944 r. koncepcja ta jeszcze się sprawdzała, ale od połowy 1944 r. Niemcy musieli toczyć wojnę w zupełnie innych warunkach, w których olbrzymia masa bojowa czołgu była przeważnie zawadą, gruby i nawet doskonale ukształtowany pancerz udawało się przebić, a nadal liczny przeciwnik wykorzystując ukształtowanie terenu podchodził znacznie bliżej, niż to pierwotnie zakładano. Cechy, jak na przykład długa lufa armaty, które z jednej strony stanowiły o potędze czołgu, z drugiej były często dla niego znacznym ograniczeniem utrudniającym manewrowanie. W sytuacji, gdy alianci panowali w powietrzu, również znaczne rozmiary czołgu działały na jego niekorzyść utrudniając maskowanie i ukrycie. Znamienne również, że znacząco duża liczba Tygrysów II została po większym lub mniejszym uszkodzeniu porzucona przez załogi, gdyż często nie było możliwości odholowania 70-tonowego kolosa. Także niekorzystny dla Niemców od roku 1943 r. przebieg wojny odcisnął swoje piętno na konstrukcji czołgu. Wszelkie odnotowane przez Rosjan kłopoty z układem jezdnym Tygrysa II oraz obniżona jakość jego opancerzenia były rezultatem zastosowania gorszej jakości materiałów oraz generalnym pogorszeniem jakości wykonania w końcowym okresie wojny. Paradoksalnie, chęć standaryzacji podzespołów czołgów Tiger II i Panther również nie wyszła temu pierwszemu na dobre. Wraz z, chyba nieco za słabym jak dla tak ciężkiego czołgu, silnikiem oraz za mało wydajnym układem chłodzenia, po Panterze odziedziczono wrażliwość podzespołów na mniej staranną obsługę i brak właściwej regulacji - czynniki z wielu powodów raczej rzadko spotykane w czasie prowadzenia działań wojennych, szczególnie jeżeli się przegrywa. Wobec powyższego można zadać sobie pytanie, czy celowe było w ogóle konstruowanie nowego czołgu ciężkiego. Prawdopodobnie utrzymanie w produkcji zdecydowanie tańszych, oczywiście nie tak potężnych, ale znacznie bardziej uniwersalnych czołgów PzKpfw.IV i V oraz skoncentrowanie się na dalszym dosko­naleniu wyłącznie tych ostatnich, przyniosłoby Niemcom więcej korzyści, chociaż oczywiście nie można twierdzić, że odwróciłoby to losy wojny.

Źródło nTW

..................

 

 

Strona główna   Czołgi